I'd never want to see you unhappy
I thought you want the same for me
Tamtego dnia dałeś nam drugą szansę, a przynajmniej tak mi się wydawało... Zamiast tego podarowałeś mi fałszywą nadzieję, za którą płacę do dziś. To niewiarygodne do czego zdolny jest człowiek, który za jedyny swój cel obrał pozbycie się swojego poczucia winy poprzez zaspokojenie swojego własnego egoizmu. Jeszcze się nie pogubiliście? A gdyby tak dodać do tego brak zaufania, zaangażowania, pewności i miłości? Karty zostały odkryte. Skoro więc były tak chujowe - dlaczego jest mi wciąż żal?
Prawdziwa miłość nigdy nie ma swojego końca.
Prawdziwa miłość istnieje pomimo, a nie dzięki.
Prawdziwa miłość nigdy nie miała z nami niczego wspólnego; dzięki Tobie.
Tamtego dnia dałam swojemu życiu drugą szansę; a przynajmniej tak mi się wydawało...
Prawdopodobnie jesteś jedyną osobą w moim życiu, z którą mój kontakt jest tak chłodny i przeraźliwie pusty. I chyba jest to jedna z tych rzeczy, za które jest mi tak cholernie przykro i wstyd; jednocześnie.
Skończyłam z Tobą walkę M, odpuszczam.
Tak samo, jak nie da się pomóc komuś, gdy tego nie potrzebuje, tak samo nie można wybaczyć komuś, gdy nawet nie ma świadomości jak bardzo nas krzywdzi.
Ogromnie Ci współczuje tragedii która Cię spotkała, jednak czy tego chcesz czy nie - świat kręci się dalej. I wiem, że choć w najmniejszym stopniu byś tego nie przypuszczała - mnie ona również zrównała z ziemią...
Pytam więc:
Dlaczego to wszystko zbagatelizowałaś?
Dlaczego odebrałaś mi możliwość konwersacji?
Dlaczego poważyłaś moje uczucia?
Dlaczego nie dałaś mi szansy, której potrzebowałam?
Zawsze byłaś tylko Ty, Ty i jeszcze raz Ty.
To ja muszę się dostosować co do Twojego nastroju, gdy sięgam po telefon do Ciebie.
To ja muszę być taktowna i żywo zainteresowana Twoją codziennością.
To ja muszę powstrzymywać swój żal, gdy czuje, że po raz kolejny mnie nie słuchasz lub masz to gdzieś.
To ja muszę znosić Twoje ciągłe wybuchy złości i rzucanie słuchawki w tle; by potem je na nowo zapominać, bez jakiegokolwiek szmeru w sercu.
Tak się nie da M. Już dłużej tak nie potrafię...
Przez cały ten czas nieustająco i mocno wierzyłam, że coś zrozumiesz - ale najwidoczniej moją jedyną wiarę jaką posiadałam - ulokowałam w nieodpowiedniej osobie, w której nigdy nie powinnam.
"Czego chcę od Ciebie teraz?
Niczego.
Absolutnie niczego."
Zażegnuje jakiekolwiek wymagania w stosunku do Ciebie M, Ciebie jako mojej opiekunki, i jedynej ostoi. Nie chcę od Ciebie żadnych sztucznych komplementów, żadnych fałszywych pochwał oraz żadnej chwilowej akceptacji.
I na końcu... Tak, Ty się nigdy nie zmienisz.
Żadna strata w Twoim życiu niczego Cię nie nauczy.
Marzec/Kwiecień, kiedy Ty przeżywałeś swoje najlepsze chwile; ja przeżywałam te najgorsze.
Jednak życie nauczyło mnie jednego... nic, nigdy nie trwa wiecznie; ani złego, ani dobrego.
Nie życzę Ci źle. Wszystko co kiedyś ofiarowaliśmy drugiej osobie - wraca do nas z podwójną siłą. Życzę Ci więc wszystkiego tego, co mi podarowałeś; bez wyjątku.
Żałuje, że byłam zbyt tania, by zasługiwać na szczerość. A może to Ciebie, nie było na nią stać?
Uważasz, że wiesz co jest strata? Gówno prawda. Ty przynajmniej możesz swoją najbliższą Ci osobę, wspominać z serdecznością, i wielką miłością, ponieważ odszedł jako Twój wielki wzór do naśladowania, a mi jedyne co będzie towarzyszyć to ogromny żal, pustka i chęcią wymazania jej ze swojej pamięci.
Nadal pomiędzy sobą, a mną stawiasz szalę równości?
Jeżeli długo nic nie piszę, tzn., że dużo się działo; za dużo... Niestety, zdaję sobie sprawę, iż mój blog nie jest prywatny, a jego adres posiadają osoby, które nie powinny, stąd czasem lepiej jest przemyśleć kilka spraw 'na sucho', niż rozwodzić się nad nimi (zupełnie niepotrzebnie) publicznie. Jednak na dłuższą metę tak się nie da...
All I needed for another day
And all I ever knew Only you.
Only you
Przez całe moje życie witałyśmy się i żegnałyśmy po stokroć. Myślałam, że jestem do tego przyzwyczajona. Myślałam, że jestem na to uodporniona. Jednak, nigdy bym nie przypuszczała, że tym razem będzie inaczej...
Od Twojego wyjazdu minęło kilkanaście godzin, a ja nadal nie potrafię się z niego pozbierać. W żadnym pokoju i zakamarku mojego domu, nie mogę znaleźć miejsca dla siebie. Chodzę z kąta w kąt, i pedantycznie układam wszystko to, co tylko zwróci moją uwagę. Każde Twoje nerwowe zachowanie, które do tej pory doprowadzało mnie do obłędu, dziś powoduje potok łez na moim policzku i ogromne poczucie pustki. Tak, to właśnie teraz, gdy zabrakło mi Cię najbardziej - tęsknię za nim z całego serca...
Najgorsze w życiu, jest życie w skrajności - jak nasze. Mimo mojego wolnego czasu, nie jestem w stanie Ci go poświęcić, tak jakbym tego chciała. Dzieli nas za dużo kilometrów. Jedyne co mi pozostaje to bycie z Tobą 24/h, lub wcale. Perspektywa ciągłego wiszenia na słuchawce od telefonu dodatkowo dołuje, bo obie wiemy, że nie jest żadnym rozwiązaniem.
W życiu żałuje wiele, ale najbardziej naszego wspólnie zmarnowanego czasu. Obwiniam się za rzeczy na jakie nie miałam jakiegokolwiek wpływu, jak pogoda, czy moja chęć zaaklimatyzowania Cię tutaj; jednak nie potrafię inaczej. Wiem, że bardzo liczyłaś na ten wyjazd, i wierz mi - ja również. Chciałam, byś choć raz od dłuższego czasu poczuła się dobrze, byś szczerze się śmiała, czy choć na moment zapomniała o tym co aktualnie przeżywasz. Pragnęłam tego równie mocno, jak Ty... gdy każdego dnia układasz swoją głowę do snu, i chcesz wierzyć, że gdy tym razem ją podniesiesz to wszystko co Cię otacza to tylko zły sen...
Swoim przyśpieszonym wyjazdem, złamałaś mi serce. Do samego końca, mocno liczyłam, iż zawrócisz, i go jeszcze przedłużysz; choć na jedną, krótką chwilę. Mimo, iż zdawałam sobie sprawę, że 'ten dzień' w końcu nadejdzie - wciąż nie byłam na niego przygotowana. Przepraszam.
Z tego miejsca, chcę byś wiedziała, że to nie tak, że tylko ja poświęcałam Ci swoją: uwagę, czas, słowa, atencję, czy emocje - Ty również dałaś mi to wszystko w zamian. I za to Ci dziękuje.
Nie da się uciec od pisania. To coś, co ma się ciągle w swojej głowie lub na końcu swojego języka: nawet jeśli nieuchwytnie, nawet jeśli niespisane. To coś co nie pozwala o sobie zapomnieć lub stale o sobie przypomina.
Więc i ja, spotęgowana swoją falą uczuć wracam...
To niesamowite jak jedna noc i dwa zapamiętane (przeklęte) sny są w stanie przewrócić nasze życie do góry nogami. Coś nad czym tak starannie i pieczołowicie pracowaliśmy, czyli - spokój ducha, równowaga, czy wiedzenie szczęśliwego życia - wszystko, po prostu wszystko, po kolei szlag trafia .
Boję się znów ukołysać swoją głowę w poduszkę, z obawą, iż gdy ją podniosę będzie zbyt ciężka, niezrozumiała i tak cholernie melancholijna, że w opanowaniu tychże emocji będą musiały pomóc niewątpliwie mokre oczy oraz hektolitry wina (koniecznie czerwonego).
Bycie wrażliwym to najpiękniejsze apogeum emocjonalne jakie tylko może doświadczyć człowiek, jednak czasem pewne uderzenia stają się zbyt bolesne, a siniaki jakie się przy tym pojawiają - nie chcą się już tak szybko zagoić. Ich codzienne zakrywanie nie tylko bywa krępujące, ale i uwłaczające; zwłaszcza, gdy ciągle mija się na ulicy ludzi, którzy przecież nie muszą tego robić... Powinnam się z tych różnic cieszyć? Czy je przeklinać?
Jednego Ci Panie X zazdroszczę (tak nieodwracalnie), i mam cichą nadzieję, iż kiedyś to ja osiągnę 'posiadanie Cię w dupie', z taką samą mocą i siłą, jak Ty mnie...
Pozdrawiam
najtrudniej jest się uwolnić od demonicznie złych myśli i biegu wydarzeń, które swoimi bombami atomowymi, ranią od wewnątrz i pozostawiają z jednym z najgorszych ze współczesnych doznań - lękiem... teraz, w końcu przyszedł czas na oddech pełną piersią. Na mnie.
Kraków. Szaleństwo zakupów. Pogrążona w ich euforii, choć na chwilę zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości. Wtem, niespodziewanie jeden sms; który nie tylko kompletnie wybił mnie z ich rytmu, ale również sprowadził na ziemię.
Głos w słuchawce telefonu dudnił i dobijał z każdym kolejnym słowem; raniąc jak noże. Czas na chwilę stanął w miejscu. I mimo biegających ludzi na oślep, wszystkie z dostrzeganych przeze mnie obrazów były rozmazane. Opadłam bezwiednie na fotel, marząc by jak najszybciej się stąd wydostać. Brakowało mi powietrza, i podświadomie czułam jak temperatura w centrum handlowym unosi się do góry. Pytałam siebie i niebo - dlaczego??; żaląc się z powodu braku odpowiedzi...
Chciałam, abyś obserwował jak mądrzeje, jak odbieram uczelniany dyplom oraz abyś trzymał gdzieś, tam, blisko siebie na ramieniu moje dzieci. Ale zabrakło mi jednego, tego czegoś - czego nie mogłabym Ci oddać za żadne skarby świata - czasu...
Tą notkę w całości dedykuje Tobie, bo jest ona jedną z najbardziej pozytywnych w mojej całej "karierze" blogerskiej - czyli taką, jaką kochałeś mnie najbardziej, pogodną i uśmiechniętą.
P.S. Mimo XXI w., mam głęboką nadzieje, iż znajdę sobie takiego samego męża, jakim Ty - byłeś dla mojej babci. Byłeś i jesteś wzorem do naśladowania dla każdego prawdziwego mężczyzny.
blouse: bershka | shorts: stradivarius | shoes: gift
Makijaż tężeje w kształt obcej maski. Ta maska chroni i kamufluje, jest odnawialnym każdego dnia paktem z Innymi. Inny będzie się zadomawiał w spojrzeniach ludzi pod różnymi postaciami Emilki: kobity uśmiechniętej, kobiety zdziwionej, kobiety szczerej do bólu lub niedającej po sobie niczego poznać, kobiety figlarnej, kobiety gburowatej i obłej, kobiety rześkiej, nadpobudliwej lub też - przeciwnie - melancholijnej.
Emila patrzy prosto w twarz Innej i wypowiada odważnie słowa:
- Pokaż mi wieczorem swoje zużyte waciki, a powiem Ci, kim jesteś
blouse: bershka | skirt: amisu | jacket: atmosphere | shoes: zara | necklace: gift
Po nocy nad gwieździstym niebem, który spędziłam z utalentowanym artystą - na nowo obudziłam w sobie pokłady subtelności, delikatności i romantyzmu. Cały następny dzień poświęciłam w celu poszukiwań francuskich piosenek. Jednak... to na co trafiłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Niestety, dysponuje zbyt ubogą elokwencją, by wyrazić co czuje słuchając Place De La République. Z każdym kolejnym wyśpiewywanym słowem artystki cierpię mocniej i mocniej, ale nie potrafię przestać. Jestem masochistką. Muszę teraz stale podtrzymywać ból duszy i serca. Wierz mi - to jedyny sposób - aby nie zapomnieć...
P.S. Cieszę się, że w swoim życiu było mi dane trafić na Ciebie - Béatrice Martin; tym bardziej, że słowa w Twojej piosence są mi tak drogie. Działaj, twórz, śpiewaj i nigdy nie przestawaj.
On s’est connus le temps de plaire
Aux exigences qu’on s’est créées, mais on s’y perd Tu n’es qu’à quelques kilomètres
Et nos cœurs, nos cœurs sont restés dans cette mer
J’ai couru en longeant la Seine
En espérant te retrouver, l’âme sereine J’ai couru sans savoir comment Ni pourquoi on s’emballe, On ne s’est connus qu’un moment
Et je ne sais plus si tu en vaux la peine C’est plutôt dur d’en être certaine
Et quand tu seras à la Porte des Ternes
Ce soir, ne m’oublie pas Je t’attendrai au moins le temps de dire Que j’ai voulu prendre le plus grand risque Un soir qui m’a rendue bien triste
Un soir, Place de la République
Et comme tu vois, c’est bien la fin
Je dois traverser l’océan demain matin De tes bras, je m’arracherai tout doucement Et c’est la réalité qui m’attend
Je sais, ton cœur est habité
Par une ou d’autres filles qui t’ont marqué
Moi je suis moins forte que les autres
Mais j’espère tant te manquer, tant me démarquer
Kochani, przede wszystkim chciałabym wam bardzo podziękować za wasze wszystkie ciepłe słowa, które pojawiły się w moich prywatnych wiadomościach. Jest mi niezmiernie miło, iż nie zważając na długość oraz temat moich notek mogę liczyć na wasze zainteresowanie. Wiedźcie jedno, ludzie zawsze wyczują - czy to co robimy (od gotowania po śpiewanie) wychodzi prosto z waszych serc.
Po moim powrocie za granicy planuje rozpocząć pracę w studiu, aby nagrać swój wokal. Co do książki, myślę, iż jest to temat, który warto przemyśleć. Jakieś wyszukane pomysły?
blouse: echoo | skirt: bershka | waistcoat: sh (DIY) | shoes: prima strada | earrings: parfois | brooch: mohito |
Na tym filmie, nie byłam w stanie powstrzymać się od łez.
To dzięki niemu, powstał mój poniższy pamiętnikowy wpis.
Potrzebowałam tego. Cholernie potrzebowałam.
16.07.13 r
Zanim Cię ujrzałam, widziałam tysiące razy. Zanim mnie dotknąłeś, znałam Twoje linie papilarne na pamięć. Zanim przy mnie zasnąłeś, oglądałam Twoje nieważkie ciało tak jak zawsze…
w milczeniu.
I nie, nie prześladowałam Cię, ani nie nagabywałam. Pojawiałeś się w moim
życiu, zanim jeszcze przeznaczenie dało nam o sobie znać. Również uważasz, iż w
tym przypadku było ono nieco namolne? A może po prostu los zesłał Ci drugą
szansę? Chciał w spokoju patrzeć na nas tam, z góry i cieszyć się?
Byłeś czarodziejem. Sprawiłeś, że w tym małym, zatłoczonym pomieszczeniu
czas – choć na chwilę stanął w miejscu. A jedyny punkt, jaki wtedy dostrzegałam
były Twoje oczy… Nie mam w zwyczaju zapamiętywania męskich, kolorów
tęczówek, jednak… Twoje pragnęłam. Po całej tej magii, odeszłeś – a ja, w
swojej pamięci zachowałam jedynie, oddalającą się sylwetkę z uśmiechem na
ustach. Poczułam gorzki smak rozczarowania.
Jednak już wieczorem siedziałeś tuż obok mnie. Powiedziałeś, że to nie w
Twoim stylu, aby podchodzić do dziewczyn i prosić ich o numery kontaktowe.
Pomyślałam wtedy: Cóż, za zbieg okoliczności, ja również… Po kilku
dniach mogłam się cieszyć Twoim towarzystwem na wyłączność. Prawda jakiej się o
Tobie dowiedziałam, przeważyła moje zdolności empatii, i nie została przeze
mnie zaakceptowana. Śmiem twierdzić, iż „policzki” jakie
sobie wtedy nawzajem wymierzyliśmy – jeszcze długo nie dawały nam spokoju. Ty byłeś akcją, ja
reakcją, z której w końcu musiało nastąpić wielkie BUM.
Dziś już wiem… że przez te wszystkie stulecia przyciągałeś zawsze tak samo.
Zapewne, jak i wtedy, tak i teraz zostaliśmy połączeni oraz zostaniemy
rozdzieleni z tych samych powodów co wcześniej. Podarujesz mi najbardziej
wysublimowaną, emocjonalną paletę, poza jednym, małym, uczypliwym wyjątkiem
jakim jest – miłość. To będzie granica, nie do przeskoczenia dla nas obojga.
Nie jestem przepełniona żalem, nienawiścią czy bólem. Bowiem, wiem… że nasz
koniec, będzie oznaczał początek dla nowego stulecia. „Powrócę jako ktoś
inny. Będę szaloną dziewczyną z burzą włosów, która podejdzie do Ciebie i...”.
Jeśli jednak, mogę Cię o coś prosić – obiecaj mi,
że następnym razem, gdy znowu się spotkamy – nie będziesz z tym czekał, aż do
drugiego podejścia.
Po prostu… nie odkładaj mnie na później.
tunic: rivery island | shoes: h&m | necklace: pull&bear