piątek, 8 lutego 2013

49. ŚPIĄCA KRÓLEWNA

Pomysł przyjął się od razu. Emi i Zośka, Kaśka, Tereska
i Gośka grasują w najlepsze po necie jako:
Śpiąca Królewna, Kopciuszek, Księżniczka na Ziarnku Grochu,
Calineczka i Gerda. Polują na najlepsze ciacha.
Kłamią i oszukują, uwodzą i kuszą, udają podstępnie niewinne
lub bałamutne ponad przeciętność. A cel jest jeden, o czym każdego dnia
przypomina Księżniczka na Ziarnku Grochu:
- Tak napalić gościa, żeby dostał pierdolca!

    "Feministyczna dusza", tak powinno brzmieć moje drugie imię, albo chociaż trzecie... byleby nie pierwsze, bowiem wszyscy niewtajemniczeni, w momencie powitalnego uścisku dłoni - uciekaliby gdzie pieprz rośnie. Ale skąd o swojej trafności w ukształtowaniu swojego przyszłego życia (wybierając imię na bierzmowanie) może mieć pojęcie 16 letnia dziewczynka? W ogóle... czy istnieje jakakolwiek taka-owaka Święta? Co bym opowiedziała na temat jej życia Biskupowi?; iż łamała jedno przykazanie za drugim, aby przed danym mężczyzną wyjść jakoś z twarzą?

    W końcu nadszedł ten piękny dzień, w którym przeciążona tama pękła, pociągając ze sobą obudzenie się we mnie trwałego rozżalenia, które to przez dwadzieścia jeden lat pieczołowicie pielęgnowałam; głaskałam, czesałam, karmiłam i przytulałam, jak malutką kulkę ciepłego futerka. Koniec z tym! Misie są do  d u p y! To oni powodują, że dotychczas postrzegana przez nas szklanka z tej do połowy pełnej - staje się tą do połowy pustą. Ci młodzi są niedojrzali, natomiast Ci starsi wiecznie zajęci. Ci pierwsi nie są jeszcze "wyszumieni", szukają wrażeń, doznań, a przede wszystkim przygód. Ci drudzy nie są wcale lepsi, po spotkaniach zastygają w tzw. stan "brak czasu na potrzeby fizjologiczne", a obudzić ich może jedynie: "weekend", bądź godziny od 21 w zwyższ. Meeting'i najczęściej trwają po kilka godzin (jak nieodpowiednie diety - jedź dużo, ale rzadko) i mimo, iż przeciągają się do północy - Kopciuszek w dalszym ciągu, może się poszczycić łatką "znajoma". Liczyłaś na coś więcej? Złotko, o naklejkę określającą wyższy poziom zażyłości między wami - możesz się śmiało ubiegać w wieku emerytalnym. Ci pierwsi są dziecinni i nieoczytani. Ci drudzy nudni i przewidujący. Misi zdecydowanie łączy jedno, nie chcą brać odpowiedzialności za siebie, a tym bardziej za drugą osobę oraz się wiązać; przedłużając fachowo ów zdanie -


   Być może stwierdzicie, iż pisząc powyższą notkę zostałam olśniona, naznaczona, zainspirowana (cholera. jak na złość nic mi tu nie pasuje) standardowymi, realnymi Misiami - których to można dotknąć, a następ spier. gdzie pieprz rośnie? Otóż nie. Ich szorskowate futerka, służą raczej za uśmiercenie się we mnie wszelkich destrukcyjnych uczuć, które jak do tej pory były stale podsycane. Wiara w Misie umarła we mnie w dniu, w którym przekroczyłam mury Lo, i w dalszym ciągu nie trafił się żaden śmiałek, by moje błędne myślenie wbić na lepszy tor.
Jednego, czego cholernie nienawidzę na świecie poza tuńczykiem, narzekających babć w busie, czy widoku palącej (czytaj. ciągnącej się) przede mną osoby jest - moment gdy - kończę czytać fascynującą lekturę, która choć przez chwilę oderwała mnie od wyprutej strony życia... Do mojej ukochanej biblioteczki ostatnio dołączyła "Spowiedź Śpiącej Królewny", dzięki której zamiast oddać na czas swój projekt z Psychologii byłam łacha na każdą z jej stron. Nie pamiętam kiedy ostatnio się tak wybawiłam, rozluźniłam i pocieszyłam jednocześnie. W moje ręce trafiła bowiem "Biblia" opisująca prawdziwe twarze Misiów!! Uciekająca od tkliwych, ubzduranych i absurdalnych romansów, które są przewidujące jak 1+1=3. Co ciekawe, nie napisała jej kobieta, co jest na swój sposób zauważalne - poprzez skupienie swojej uwagi tylko i wyłącznie - na trzech rodzajach Misi. Cóż... biorąc pod uwagę heteroseksualne upodobania autora oraz moje dobre serce - rozgrzeszam go. Aktualnie jestem w trakcie zaznajamiania się, jedną z jego kolejnych dzieł: "Miasto Szklanych Słoni".

"Kurwa sam własnoręcznie zbuduję satelitę i ją wystrzelę, żebym tylko miał łącze z Tobą.
Dobrze, że jesteś. Mimo, że daleko, ale jesteś" - a tego Misia, zamiast rozstrzelić, wolałabym raczej przytulić. Wierzcie mi, to prawdziwy Skarb móc poznać kogoś tak wyjątkowego, przez taki przypadek. Dzieli nas wszystko od religii, po chęć rozwinięcia naszego przyszłego drzewa genealogicznego, łączy jedno - potrafimy to docenić. Panie A. odliczam dni... :3





blouse: simple (diy)   |   shorts: h&m   |   jacket: custo   |   shoes: merg.pl   |   tights: gatta   |   necklace: stradivarius   |   bracelet: mohito   |   bag: LYDC

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

hahahah no Magdalennnnnn! jestem pod wrażeniem zabawna notka a jednocześnie prawdziwa, humorek od razu dopisuje ;D

Magdalena Łukasik pisze...

Zabawna? raczej gorzko prawdziwa! :<

mariemancini pisze...

"Kurwa sam własnoręcznie zbuduję satelitę i ją wystrzelę, żebym tylko miał łącze z Tobą.
Dobrze, że jesteś. Mimo, że daleko, ale jesteś"

żebym się upewniła: z życia? czy z książki?
chętnie bym to dołączyła do mojego opowiadania, jak z życia <3

K.

Magdalena Łukasik pisze...

Wyobraź sobie, że to realny, ze skóry i kości Miś! A raczej... wróć - Skarb ^^

Anonimowy pisze...

A czy ja już mówiłam, że lubię Twoje teksty? :)

Prześlij komentarz